POLECAMY

Monografia Włocławka

11. Urządzenia miejskie i wygląd miasta

1.

OSOBOWOŚCI MIASTA

A. MURY I BRAMY MIEJSKIE

     Najstarsze miasta zwykle były obwarowane murem, opasane palisadą, lub okopem i rowem. I Włocławek również posiadał kiedyś mury obronne i obwarowania, jako znaczniejszy ongiś gród książęcy.
     Książe kujawski i łęczycki Kazimierz w przywileju z 1266 roku mówi o takich murach w Włocławku, które musiały istniec już na długo przedtem, skoro tenże książe wspomina, iż zobowiązuje się do naprawy tych murówwzględnie do pewnego odszkodowania za zniszczone przez siebie pewne części tego muru w ostatniej walce z biskupe, a nadto zrzekając się wszystkich praw do Włocławka i potwierdzając swoje poprzednie nadania z 1250 i 1255 roku na rzecz biskupa, zezwala na przyszłość na odpowiednie obwarowanie miasta i umocnienie go silniejszym murem. Więcej szczegółów i danych o murach Włocławka, jako warowego grodui twierdzy, nie mamy z późniejszych czasów.
     Relacja krzyżacka z 1421 roku mówi, że Włocławek jest pozbawiony murów obronnych.
     Owszem, nawet żyjący w połowie XV wieku historyk ks. Jan Długosz opisuje Włocławek jako "miasto zewsząd otwarte, żadną nie umocnione twierdzą ani murem, na łup każdemu nieprzyjacielowi jest wystawione".
     Świadectwa Długosza nie można jednak brać w tem znaczeniu, jakoby Włocławek ani w XV wieku ani później już żadnych murów miejskich nie posiadał wcale. Można się tylko zgodzić z tem, że w połowie wieku XV w czasach kiedy Długosz żyje, Włocławek murów obronnych miejskich nie posiada, a to dlatego, że już nie był warownym grodem książęcym, ale miastem biskupiem od połowy wieku XIII i że niszczycielskie najazdy Krzyżaków zwłaszcza w 1326 - 1332 i 1431 roku , które w gruzy obróciły miasto, zburzyły też doszczętnie i dawne mury grodu włocławskiego. Zresztą sami też Krzyżacy, którzy przez jakiś czas gospodarowali w mieście, przeszkadzali i nie dopuszczali do umocnienia miasta murem warownem.
     Mimo wszystko jednak trzeba przyjąć, że Włocławek, jako miasto o licznej ludności rzemieślniczej i kupieckiej, objętej przytem od czasów niepamiętnych samorządową organizacją cechową, na wzór innych miast średniowiecznych posiadał też swoje mury miejskie. Mury te jednak nie miały charakteru obwarowań, otaczających całe miasto, jakie spotykamy przeważnie po starych miastach  - grodach książęcych czy królewskich, ale były to tzw. bramy miejskie w kształcie muru z basztami, takie spotykamy wyryte na zachowanych pieczęciach i herbach miasta Włocławkaz wieku XV i w późniejszych czasach i o jakich wspominają nam źródła historyczne oraz inwentarze, dotyczące Włocławka.
     O jednej takiej bramie wspomina inwentarz z 1583 roku i nazywa ją bramą Kowalską, a była ona zapewne przy dawnej szosie Kowalskiej gdzie dziś ulica Królewiecka.
     Inna znowu zapiska źródłowa o wielkim pożarze Włocławka dnia 1 kwietnia 1620 roku podaje, że wrazz zprzeważną częścią zabudowań miasta także i dwie czy trzy bramy miejskie zostały wtedy obócone w zgliszcza.
     Pozatem nie mamy już wiadomości więcej o murach, względnie bramach miejskich, które prawdopodobnie już w wieku XVII, po pożarze wielkim miasta w 1620 i po najeździe Szwedów 1657 roku, zostały doszczętnie zrujnowane tak, że po nich żadnego śladu nie pozostało.
 
B. WODOCIĄGI I KANALIZACJA
 
 
     Włocławek stosunkowo też wcześnie posiadał już wodociągi. Już w 1565 roku potrzeby i koszta utrzymania i naprawiania wodociągów w mieście miejscowy burmistrz Wojciech Canthelbergh zw. Kokoszka uczynił zapis dla gminy miasta Włocławka na sumę 200 zł.
     Wodociągi te były pierwotnie własnością biskupa, a w roku 1576/7 już były bardzo stare i przyniszczone i dlatego zostały wtedy naprawione niemałym kosztem i staraniem ówczesnego biskupa St. Karnkowskiego i mieszczan; po odnowieniu zaś i uruchomieniu ich, tenże biskup Stanisław Karnkowski przywilejem z dnia 7 I 1577 roku nadał je na własność miastu, zezwalając jednocześnie do naprawy tychże rur wodociągowych na wolny wyręb sośniny z lasów biskupich, za wiedzą starosty włocławskiego. Wodociągi te były przprowadzone w ulicach starego Włocławka.
     Przed kilku laty przy robotach ziemnych na ul. Bulwarowej, Matebudy oraz kilku innych punktach starego miasta odkopano te drewniane rury wodociągowe, pochodzące z XVI wieku. Nie jest wykluczonem że pierwotnie owe wodociągi wprost czerpały wodę ze źródeł lub z rzeki Wisły i rozprowadzały ją po ulicach, do warsztatów, instytucji publicznych, a nawet do domów prywatnych, podobnie jak to było w dawnych wiekach w innych miastach.
     Później od roku 1790 woda była doprowadzona drewnianemi rurami wodociągowemi o długości 420 metrów ze źródeł przy ulicy Łęgskiej i Towarowej do dwóch studzien drewnianych umieszczonych na środku Starego Rynku.
     W roku 1872 inżynier powiatowy Fijałkowski zamienił dawne rury drewniane na żelazne, oraz zniósł stare studnie drewniane, stawiając na ich miejsce jedną stidnię żelazną oraz zdroik, do którego ze źródeł przy ulicy Łęgskiej i Towarowej, dzięki naturalnemu spadkowi woda wypływała samoczynnie. Po kilku latach zdroik ów zniesiono, a studnię artezyjską, która była pierwszą tego rodzaju studnią miejską, do użytku publicznego przeznaczoną, obok takiejże drugiej studni, ale o charakterze prywatnej własności, istniejącej już daleko wcześniej, bo od roku 1847 przy fabryce cykorji Bohma.
     W ostatnich czasach źródła wody na ulicy Łęgskiej i Towarowej zanikły, wskutek przeprowadzenia w tem miejscu kolektora do fabryki celulozy poza rzeźnią miejską.
     Obecnie zaopatrywanie mieszkańców miasta w wodę odbywa się za pomocą 10 studzien publicznych z pompami, 2 -ch kopanych i 8-miu wierconych oraz 1152 studzien prywatnych na ogólną liczbę 3982 nieruchomości. Prywatnych studzienartezyjskich znajduje się w mieście 170 tzw. że tylko 6% nieruchomości korzysta z własnej dobrej wody, a pozatem ludność musi używać wody zaskórnej.
     O skanalizowaniu miasta Włocławka zaczęto już myśleć na dobre po raz pierwszy w połowie XIXwieku. Według inwentarza z 1860 roku Magistrat miasta Włocławka przedstawił w tym czasie władzom rządowym projekt przeprowadzenia podziemnych kanałów w ulicy Nadwiślańskiej, Browarnej, Matebudy, Nowej (dziś 3-go Maja), Starym Rynku, i Bulwarku niedawno (1846) urządzonego ze spadkiem do Wisły.
     Projekt tej kanalizacji nie został jednak wtedy przez władze rządowe zatwierdzony z tego powodu, że miasto nie mogło okazywać się potrzebnym funduszem na pokrycie kosztorysu, zwłaszcza wobec prowadzenia podówczas na rachunek kasy miejskiej budowy mostu na rzece Zgłowiączce.
     Właściwie na dobre kanalizacja miejska w Włocławku została zapoczątkowana dopiero w 1912 roku według projektu inżyniera Lindley1a który to projekt właściwie w przeważnej swej części został przprowadzony dopiero po wojnie już w Polsce Niepodległej.
     Do roku 1918 było w Włocławku sieci kanalizacyjnej zaledwie 5 km. a obecnie 14,7 km.
     Na ogólną liczbę 2603 nieruchomości dotychczas zaledwie 364, tj. 14% jest skanalizowanych i to przeważnie w śródmieściu a reszta miasta jeszcze naogół wcale nie ma kanalizacji ani wodociągów.
     Do posunięcia tej sprawy naprzód utworzon został we Włocławku w 1929 roku Zarząd budowy wodociągów i kanalizacji i w tymże roku staraniem Magistratu zatwierdzony został dla Włocławka przez Ministerstwo Robót Publicznych projekt wodociągów miejskich na podstawie długotrwałych i gruntownych studjów profesora Pomianowskiego sporządzony przez inżyniera Stułkowskiego.
 
 
C. OGRODY
 
 
     W świetle dawnych dokumentów, przywilejów oraz inwentarzy Włocławek, jako miasto o charakterze rolnym, miał także od wieków dużo w swoich granicach ogrodów.
     Według tabeli Komisji Dobrego Porządku z 1787 roku we Włocławku oprócz wielu ogrodów, należących do poszczególnych mieszczan, instytucji, różnych stowarzyszeń i cechów, były także liczne ogrody miejskie, a mianowicie: na ulicy Łęgskiej, Kowalskiej, Rybnickiej, Żabiej, Zapiecek, Piekarskiej, a nadto od rowu do błot Królewiec zwanych było "miasto z ogródkamiu brodu" (8 morgów 192 prętów), a na ulicy Łęgskiej był folwark oraz były jeszcze ogrody miejskie w innych dzielnicach miasta.
     Pozatem Włocławek od czasów najdawniejszych otoczony był ze wszystkich stron lasami, leżał jakgdyby w puszczy kakiej pośród borów, nietylko w dawnych wiekach, jak to nam już opisują go Krzyżacy w początkach XV wieku ale i później, czego dowodzą jeszcze ostatnie inwentarze z 1820 i 1860 roku.
     Miało więc miasto poddostatkiem świeżego powietrza i zadrzewienia.
     Gdy jednak z końcem XVIII wieku i XIX puste dotychczas place i miejsca w śródmieściu, zajęte dotąd przez warzywne i owocowe ogrody, czy pole uprawne i łąk, czy też zarośla, lasy i różnego rodzaju grzewostany, zaczęły znikać z powierzchni miasta, zaludniać się i zabudowywać coraz więcej, wyłoniła się potrzeba dla wzrastającej z dniem każdym w mieście ludności tworzenia osobnych miejsc dla rozrywek i zabaw tzw. ogrodów publicznych.
     Początkowo służyły temu celowi dwa niewielkie ogródki podmiejskie na Glinach i na Lisku, a gdy te nie wystarczały, w roku 1824 powstaje na terenie dzisiejszej ulicy Słowackiego (dawniej Ogrodowej) oraz przyległych placach pierwszy ogród publiczny, który jednak ze względów na grunt piaszczysty już w 1834 roku został zniesiony.
     Drugim ogrodem publicznym w Włocławku był założony w latach 1841 - 1845 ogród tzw. saski, kktóry istniał dosyć długo; w roku 1905 został uszczuplony przez wystawienie na jego części cerkwi prawosławnej, a w 1925 roku po zburzeniu cerkwi został zamieniony na dzisiejszy plac Wolności.
     Około roku 1870 przystąpiono do urządzenia dzisiejszego parku im. Sienkiewicza najpierw po lewej stronie Zgłowiączki, a od roku 1918 również i po prawej stronie tej rzeki; obydwie części parku w 1923 roku połączono mostkiem, w części zaś parku przylegającej do placu katedralnego, postawiono w 1924 roku pomnik ku czci bohaterskiego włocha St. Bechiego, uczestnika powstania Styczniowego w 1863 roku rozstrzelanego przez moskali we Włocławku. Cały ten park po obu stronach Zgłowiączki między Wisłą i mostem kolejowym wraz z przylegającym doń parkiem botanicznym zajmuje powierzchni około 124.000 m2.
     Nadto są we Wlocławku dwa parki kolejowe przy dworcu; jeden mniejszy o powierzchni 3650 m2, stale otwarty dla użytku publicznego, a drugi większy o powierzchni 7200 m2, otwierany tylko na zamówienie dla zabaw.
     Ogrody prywatne w mieście z drzewami i warzywami zajmują razem 96,23 ha powierzchni, lasy miejskie 383,09 ha, państwowe 191 ha, prywatne 363,56 ha, szkółki drzewne i zakład ogrodów miejskich 29000 m2, skwery i zieleńce 48,487 m2, zadrzewionych ulic 12.7000 mb. na ogólną długość wszystkich ulic w mieście 84,847 mb.
     W roku 1932 przystąpiono do tworzenia w mieście "Ogródków działkowych" na placach przy ulicy Barskiej i Żytniej, gdzie na powierzchni 4 ha zaprojektowano 80 ogródków po 300 m2, oraz ogródek jordanowski dla dzici bezrobotnych. tereny pod "Ogródki działkowe" są w opracowaniu. Działki te otrzymują bezrobotni na wniosek Państwowego Urzędu Pośrednictwa Pracy w miejscu i sami na nich prowadzą roboty pod kierunkiem fachowych ogrodników miejskich i powiatowego inżyniera rolniczego.
 
 
D. OŚWIETLENIE MIASTA
 
 
     Oświetlenie miejskie pojawia się we Włocławku dopiero z początkiem XIX wieku. Od roku 1819 ulice miasta są już oświetlone przy pomocy 15 latarń tzw. rewerberowych czyli z rewererami tj. z blachami obijającymi światło; lampy w latarniach opalane były olejem. Lamp z biegiem czasu przybywało więcej, wisiały początkowo na słupach drewnianych, a od 1863 roku na żelaznych, rozstawione przeważnie wzdłuż głównych ulic i obydwóch rynków Starego i Nowego; gaszono je najpóżniej około godziny 10-tej.
     Z początkiem XX wieku miasto otrzymuje oświetlenie elektryczne, powstają w mieście elektrownie, najpierw na użytek prywatny, a w roku 1913 powstaje pierwsza elektrownia na użytek mieszkańców całego miasta, od roku zaś 1916 przy ulicy Biskupiej uruchomiona zostaje pierwsza elektrownia miejska, która lepiej zaczęła się rozwijać dopiero po wojnie światowej od roku 1919.
     Elektrownia ta, jako już wystarczająca dla potrzeb miasta, została w roku 1928 zniesiona, a jednocześnie uruchomiona została nad Wisłą przy ulicy Płockiej nowa Kujawska Elektrownia Okręgowa, produkująca rocznie przeszło 4.341.000 kwh. energii elektrycznej, z czego sam Włocławek na rok zużywa 2.916.000 kwh. a resztę zabierają sąsiednie powiaty. Nowa Kujawska Elektrownia Okręgowa została poświęcona 17 czerwca 1928 roku przez księdza Biskupa Owczarka, oraz o dziejach jej budowy, na uroczystość jej otwarcia, Magistrat miasta Włocławka wydał drukiem specjalną broszurę w opracowaniu p. Józefa Kłodawskiego. Obecnie Włocławek posiada doskonałe oświetlenie elektryczne miasta i najbardziej odległych jego krańców. W 1930/31 było rozstawionych 297 lamp całonocnych tj. gaszonych rano o brzasku i 149 nocnych tj. gaszonych w nocy o godzinie 12-ej.
 
 
E. ŁAŹNIE
 
 
     Oprócz wodociągów w dawnych wiekach posiadał też Włocławek stosunkowo bardzo wcześnie i łaźnie, które tak często w miastach średniowiecznych spotykamy.
     Już w przywileju lokacyjnym (drugim) miasta z 1339 roku jest wzmiankowana łaźnia miejska, jako oddawna w Włocławku istniejąca. W roku 1544 kosztem kapituły kat. powstaje druga łaźnia we Włocławku.
     O łaźni miejskiej w Włocławku wspominają także przywileje biskupów St. Karnkowskiego z dnia 7 I 1577 i Hier Rozdrażewskiego z dnia 16 VIII 1591 roku oraz inwentarze dóbr biskupstwa Włocławskiego z lat 1534, 1563 i 1598.
 
 
F. APTEKI
 
 
     Również były we Włocławku w dawnych wiekach apteki, i to nie jedna, ale często kilka jednocześnie, wspominają o nich źródła już od XVI wieku od roku 1547.
     Inwentarz z 1563 roku wylicza dwóch aptekarzy mieszkających w Włocławku.
     W roku 1583 mieszka w Włocławku przy ulicy Piekarskiej (Pistorun) aptekarz Adam, który opłaca do zamku biskupiego rocznego czynszu 3 grosze, a przy Starym Rynku aptekarz Matys, który płaci 2 grosze.
     Dnia 12 stycznia 1586 roku szlachcic Wojciech Tupalski wypłacił należność 100 zł. aptekarzowi Maciejowi, obywatelowi miasta Włocławka.
     W 1588 mieszka aptekarz Maciej a w 1598 roku aptekarz Maciej.
     Pod koniec XVI wieku musiało być więcej aptek we Włocławku skoro biskup Hieronim Rozdrażewski dnia 31 marca 1598 roku wydaje polecenie, aby corocznie przeprowadzono rewizję aptek włocławskich.
     W 1607 roku jest we Włocławku aptekarz Jędrzej Kupicz, a w 1615 Wojciech Skurzewski.
     W roku 1684 chcąc świeżo sprowadzonego do Włocławka aptekarza ściślej związać z miastem, biskup nadał mu prawa obywatelstwa miejskiego, a kapituła wyznaczyła mu roczną pensję 60 zł. i 1 bochenek chleba tygodniowo.
     W roku 1860 są we Włocławku dwie apteki.

12. Mosty włocławskie

 
A. MOSTY NA ZGŁOWIĄCZCE
 
 
          Włocławek leży nad dwiema rzekami; nad Wisłą i jej dopływem Zgłowiączką. Ponieważ miasto najpierw zaczęło się rozwijać i zabudowywać po obu stronach Zgłowiączki, stąd też najwcześniej ujawniła się potrzeba wystawienia mostu na jej rzece.
     Najstarszym mostem włocławskim na rzece Zgłowiączce był most łączący zamek biskupi tzw. Zazamczem tj. resztą zamku i zabudowaniami gospodarczemi znajdującymi się już po drugiej stronie Zgłowiączki.
     Most ten, zbudowany na drewnianych palach, był przerzucony przez rzekę Zgłowiączkę, przy ujściu tejże do Wisły.
     Był to most jedyny w Włocławku do roku 1824, dojazd do niego prowadził przez ulicę Zamczą, która dawniej przecinała dzisiejszą ulicę Gdańską i szła dalej obok zamku. Most ten mocą przywileju biskupa Stanisława Karnkowskiego z dnia 7 I 1577 oraz przywilejów innych biskupów utrzymywany był kosztem mieszczan włocławskich którzy korzystali z prawa przechowywania zimą swoich statków na rzece Zgłowiączce.
    W roku 1824 powstaje drugi most na rzece Zgłowiączce nieco dalej od Wisły na głównym trakcie, wiodącym z Włocławka do Nieszawy i Torunia, na ulicy Toruńskiej, łączącej miasto z dzielnicą Zazamczem, podówczas jeszcze wsią, ale niebawem od roku 1850 przedmieściem Włocławka.
     Most ten był drewniany i nietrwały tak, że wskutek częstego psucia się musiał być wielokrotnie naprawiany na koszt Skarbu Królestwa i kasy miasta Włocławka, aż wreszcie z powodu zupełnego zniszczenia pokładu i pali drewnianych uległ zupełnej ruinie, nie nadając się już więcej do żadnej naprawy i odbudowy.
     Już więc około roku 1853 zaszła potrzeba wybudowania na tem samem miejscu nowego i więcej trwałego mostu, tem bardziej że w tym czasie (1850 roku) Zazamcze, dotąd wieś, już tak się zabudowało i zaludniło, że stało się przedmieściem i zostało wcielone do miasta Włocławka.
     Wtedy to Magistrat miasta Włocławka wspólnie z inżynierem powiatowym sporządził projekt murowanego na arkadzie.
     Według tego projektu nowy most miał odpowiadać następującym warunkom 1-o miał być trwałym, a więc dlatego mirowanym, aby zabezpieczyć na długie lata kasę miejską od częstych wydatków na jego naprawę; 2-o miał być wygodą dla miasta, tj. dla mieszczan, po obu stronach rzeki Zgłowiączki mieszkających; 3-o wreszcie miał być ozdobą miasta, jako znajdujący się na głównej ulicy i na linii traktu bitego Toruńskiego oraz niedaleko wspaniałej Katedry.
     Projekt ten wraz z kosztorysem został przesłany do Rządu Gub. Wydz. Admin, skąd już dnia 18 marca 1853 roku z poprawkami inżyniera gub. Gierschoffa został odesłany do zatwierdzenia Komisji Rządowej Spr. Wewn. z odpowiednim przychylnym wnioskiem Rządu Gubernjalnego.
     Ostatecznie zatwierdzony został przez Komisję Rządową projekt mostu murowanego o jednej arkadzie, który drogą licytacji, odbytej dnia 7 XI 1853 roku za sumę rb. 14.605 podjęła się wykonań firma żydowska "Wolf Kamiński i Ludwik Lewenstam".
     Roboty zaraz rozpoczęte natrafiły niebawem na pewne trudności i przeszkody z następujących powodów: 1. zaraz na wstępie przy rozpoczynaniu robót zaszła potrzeba dokonania pewnego dodatku w konstrukcji mostu tzw. "anszlagu", dotyczącego fundamentów, a raczej rusztu pod takowe, co pociągnęło za sobą pewne opóźnienia prac nad budową samego mostu, z powodu dość długiego czekania na potwierdzenie przez Komisję Rządową tej zmiany w ustalonym już poprzednio projekcie i kosztorysie mostu; 2. w czasie trwania budowy mostu, w okresie 1854 - 1855, było pięć nadzwyczajnych powodzi, które uniemożliwiały prace, zwłaszcza przy fundamentach mostowych; 3. wreszcie, gdy w grudniu 1855 roku most został ukończony i grobla usypana, ale jeszcze nie zabrukowana, zawaliły się dwa boczne skrzydła świeżo wystawionego mostu, skutkiem parcia nasypu ziemnego, a to z tego powodu, że trochę za wcześnieotworzono przejazd przez groblę i most.
     Po przezwyciężeniu więc i usunięciu tych wszystkich przeszkód most ukończony został ostatecznie w 1856 roku.
     Przed ukończeniem mostu komunikacja dla ludności, po obydwu stronach rzeki Zgłowiączki mieszkającej, była umożliwiona przez młyn Słodowy, oraz promem nowym moście przez wąskie koryto rzeki.
     Most ten został całkowicie wystawiony kosztem kasy miejskiej; kierował budową inżynier Zarządu Komunikacji Królestwa Polskiego Stanisław Bakka, a roboty prowadził inżynier powiatu włocławskiego Nynkowski.
     Most był podniesiony na wysokość 40 stóp nad poziomem rzeki, długość miał stóp 26, nadto prowadziła do niego wysoka grobla, która jednak jako zbudowana na gruncie gliniastym i źródlistym, dosyć często obsuwała się na boki. Pezejazd przez most był i jest bezpłatny.
     W 1914 roku dnia 21 września w początkach wijny światowej zburzony został przez uciekających z miasta moskali, ale wnet odbudowali go niemcy w 1916 roku umieszczając na nim tablicę z dokładną datą zburzenia mostu przez moskali i odbudowania go przez niemców, oraz na rogu po obydwu stronach dwie latarnie. W roku 1931 latarnie te zostały usunięte, jako zbyt obciążające most, a tablica tak została zacementowana, że niewiadomo jaka była na niej dokładna data wyryta. Na północnej stronie mostu jest tablica z herbem Kujaw, wyobrazżającem  na żółtem (złotem) polu pół lwa i pół orła, a od strony południowej herb miasta Włocławka.
     W roku 1862 dla użytku przeprowadzonej wtedy przez Włocławek linji kolejowej Warszawsko - Bydgoskiej powstał na Zgłowiączce most kolejowy, który również  w 1914 roku dnia 21 IX podczas wojny został zburzony przez wojska rosyjskie, a niebawem naprawiony przez niemców.
     Inny most na Zgłowiączce, żelbetonowy z drewnianą estakadą przy ulicy Kilińskiego, łączący śródmieście z terenami za ulicą Szpitalną został otwarty w lecie 1932 roku, jakkolwiek już był zaprojektowany za okupacji niemieckiej w czasie wojny 1914 - 1918,ale roboty przy budowie tego mostu na dobre rozpoczęte zostały dopiero w 1926.
     Mostek w parku im. Sienkiewicza, również na rzece Zgłowiączce został pobudowany w 1924 roku według projektu inżyniera J.Stułkowskiego i architekta miejskiego Wł. Kwapiszewskiego.
 
 
B. MOST NA WIŚLE
 
 
 
     Pierwsze starania na rzece Wiśle w Włocławku rozpoczęły się dopiero w roku 1843.
     Główną przyczyną i pobudką do wszczęcia tych starań było umożliwić wieśniakom z pobliskich wsi zawiślańskich dostarczenie do miasta artykułów żywnościowych. Sprawa ta o tyle była ważna że Włocławek był zdala od innych osad, otoczony był przytem pierścieniem gęstego lasu, co wszystko utrudniało wielce sprowadzenie do miasta żywności z innych okolic, a jednocześnie podnosiło drożyznę.
     Również i dla rozwinięcia handlu, zwłaszcza zbożowego, w porcie włocławskim był bardzo pożądany most na Wiśle, gdyż wiele transportowców zboża z za Wisłyprzybywało do Włocławka, które jednak z braku mostu z wielką trudnością i niemałym nakładem kosztów przeprawiały się przez rzekę i dlatego niektórzy zamiast do Włocławka do Płocka lub do innych miejscowości się udawali ze swoim zbożem, lub też składali je w śpichrzu za Wisłą, w Szpetalu, za większą opłatą, aniżeli w Włocławku.
     Te i tym podobne powody przedstawił Magistrat włocławski już w piśmie swem  z dnia 2 III 1843 roku do Komisji Rządowej w Warszawie, w sprawie budowy mostu na rzece Wiśle w Włocławku, wiążąc z tym wielkie na przyszłość nadzieje powiększenia się zamożności mieszczan oraz pomnożenia się dochodów miejskich, przez wpływy z mostowego, które będą mogły być użyte na pokrycie kosztów dopiero co rozpoczętych robót przy bulwarku.
     W roku następnym 1844 znamoci kupcy włocławscy w porozumieniu z naczelnikiem  powiatu włocławskiego wnieśli przez pośrednictwo Rządu Gubernjalnego z przychylną tegoż opinią do Rady Administracyjnej i Komisji Rządowej w Warszawie podanie, że podejmują się własnym kosztem wybudować most na Wiśle w Włocławku, o ile dozwolonem im będzie dla zebrania funduszu wypuścić akcje pod firmą jednego ze znakomitrzych domów handlowych w Polsce, akcjonarjusze otrzymają na lat 35 dochód z mostowego, podług takiej taryfy, jaka posiada most płocki, poczem dopiero most przeszedłby na własność miasta. A na pierwsze wydatki związane z budową mostu akcjonarjusze otrzymają od rządu pożyczkę rb. 12.000, której zwrot byłby poręczony przez mieszczan funduszem propinacyjnym tj. dochodami z podatku od trunków, dzierżawionego przez miasto. Wzamian za to akcjonarjusze gotowi są w ciągu lat 35 uiszczać Skarbowi Publicznemu rocznie rb. 425 tj. tyle, ile dotąd Skarb Państwa miał dochodu rocznego z istniejącego pod Włocławkiem przewozu na Wiśle.
     Most miał być wystawiony na palach na wzór toruńskiego; warunki miejscowe były dogodne na budowę takiego mostu, bo Wisła pod Włocławkiem ma stały kierunek i koryto o normalnej szerokości, z gruntem i brzegiem dogodnym i przystępnym tak, że nie było potrzeba sypać kosztownych grobli.
     Powyższa sprawa budowy mostu na Wiśle w Włocławku poparta przychylną opinią Komisji Rządowej Wydziału Administracji Sekcji Miast, odesłana została dnia 1 VI 1844 roku do decyzji Księcia Namiestnika Królestwa, który przyjął i zatwierdził przedstawiony projekt mostu dnia 28 VI 1844 o czem Sekretarz Stanu przy Radzie Administracyjnej już pismem z dnia 16 lipca zawiadomił Dyrektora Głównego Spraw Wewnętrznych a pismem z dnia 7 sierpnia Wydział Administracyjny Sekcja Miast, powiadomił o tem Województwo Mazowieckie, żądając przed rozpoczęciem robót przesłania do potwierdzenia Komisji Rządowej szczegółowego projektu mostu wraz z kosztorysem.
     Projekt ten, chociaż przyjęty przez Komisję Rządową, nie został jednak wykonany.
     Powody tego, według wyjaśnień Komisji Rządowej z dnia 27 I 1846 roku były następujące:
     Kapitał na to potrzebny nie mógł być przez akcje zebrany, następnie i sam projekt, nie opracowany odrazu we wszystkich szczegółach, później przy bliższem zbadaniu okazał się niemożliwym do wprowadzenia  w życie, wreszcie i sam Rząd nie chciał udzielić zasiłku na budowę mostu, wychodząc z założeni, że zobowiązali się budować go swoim kosztem przedsiębiorcy prywatni, zamożniejsi kupcy, obywatele miasta Włocławka.
     Sprawa zatem budowy mostu się przeciągała. Jeszcze dnia 5 VIII 1864 roku Komisja Rządowa do Rządu Gubuernatorstwa Warszawskiego pismem zwraca się o jej wyjaśnienie, względnie poruszanie z martwego punktu, ale bezskutecznie.
     Tymczasem widząc, że projekt dawny mostu na Wiśłe już nie da się urzeczywistnić, gmina miasta Włocławka przygotowała inny projekt mostu, przesyłając go do zatwierdzenia wraz z dołączpnem pismem z dnia 19 V 1864 roku wprost do Namiestnika Królestwa i Naczelnika Zarządu Komunikacji. Naczelnik Zarządu Komunikacji, do którego odwołał się po opinię w tej sprawie i Namiestnik Królestwa, powstrzymał się od szczegółowego rozpatrywania projektu, z uwagi na to, że już dawniej w roku 1844 projekt mostu na Wiśle był przychylnie zaopiniowany, a ostateczna zgoda na rozpoczęcie tej budowy zależy już teraz tylko od zarządzenia Rady Administracyjnej.
     Wobec tego miasto dnia 22 VI 1864 roku zawarto umowę na budowę mostu z b. yłym inzynierem rządowym Uszyńskim i dnia 2 lipca  t.r. przesłano ją wraz z dołączonym podaniem do Rady Administracyjnej do zatwierdzenia. Warunki umowy były następujące.
     Inżynier Uszyński wybuduje most łyżwowy własnym kosztem albo całkowicie nowy za rs. 154,264 k. 5 za rs. 131.000 o ile użyje do tego starego mostu łyżwowego warszawskiego, który byłby naprawiony przez niego za rs. 15.000, ale jeżeli mu go Rząd sprzeda za cenę rs. 20.000. Zobowiązuje się pod kaucją 15.000 rs. po roku otworzyć już komunikację na moście, a w ciągu dwóch lat budowę zupełnie ukończyć. Dochody jednak mostu z opłaty mostowego i podmostowego przez lat 60 mają należeć do inżyniera Uszyńskiego, który zobowiązuje się po upływie lat 60-ciu oddać most w dobrym stanie, albo w razie zgody miasta nadal dzierżawić most za opłatą roczną 6000 rs. Wreszcie miasto łącznie z tem podaniem prosi, by Rząd zrzekł się na przyszłość dotychczasowego rocznego dochodu pobieranego od miasta 600 rs. za prawo przewozu na Wiśle.
     Z polecenia namiestnika Królestwa sprawa budowy mostu na Wiśle w Włocławku miała być jeszcze rozpatrzona przez Naczelnika Zarządu Komunikacji i wyznaczonych do tego inżynierów wojskowych, którzy mieli orzec, czy przeciwko budowaniu tego mostu nie zachodzi jaka przeszkoda pod względem wojskowym, strategicznym.
     Władze rządowe uznały potrzebę budowy mostu na Wiśle w Włocławku, jednak taryfa, kosztorys i warunki postawione przez  inżyniera Uszyńskiego zostały jako niedogodne odrzucone.
     Jednocześnie z rozporządzenia Namiestnika Królestwa  hrabiego Berga utworzony został Komitet techniczny budowy mostu na Wiśle w Włocławku, który ułożył nowy projekt mostu na łyżwach żelaznych.
       Kosztorys mostu przewidywał wydatków związanych z tą budową na rs. 160 tysięcy.
     Projekt ten został zatwierdzony decyzją Namiestnika Król. z dnia 30 grudnia 1864 roku, a Komitet przystąpił niezwłocznie do jego wykonania i zapewniwszy sobie naprzód już wcześniej nieco pod pewnemi warunkami pożyczkę amortyzacyjną w Banku Polskim, zawarł kontrakt budowy mostu z przedsiębiorcami.
     Bank Polski zgodził się udzielić Komitetowi pożyczki 160 tyś rs. pod następującemi warunkami: "o ile budowa powierzona będzie jednej z fabryk krajowych i za poręczeniem Rządu za pewność opłaty rat. na procent i amortyzację w stosunku najmniej 10 % rocznie uiszczać się powinnych. Zaliczenia będą miały miejsce częściowo w miarę postępu robót, za assygnacjami Komitetu, a od chwili wypłaty każdej szczegółowej sumy Bank liczyć będzie procent w stosunku 6 % rocznie.
     Zgodnie z powyższemi warunkami przyjętemi przez Komitet powierzono budowę mostu dwu firmom krajowym: fabryki machin Andrzeja hr. Zamojskiego i Spółki w Warszawie oraz fabryk żelaznych Adolfa barona Krygiera w Porębie gub. Radomskiej.
     Kontrakt z przedstawicielami obydwóch fabryk został jednocześnie podpisany dnia 28 stycznia 1865 roku w Gmachu Zarządu Komunikacji w Królestwie w Warszawie.
     Obydwie firmy zobowiązały się pod odpowiedzialnością całym posiadanym majątkiem i pod złożoną przez siebiew kaucją rs. 14.500 zbudować most łyżwowy za cenę ryczałtową rs. 143.499, roboty niezwłocznie rozpocząć tak, aby najpóźniej z dnia 13 lipca 1865 roku most mógł być otwarty już do użytku publicznego, a do dnia 13 września tegoż roku ostatecznie wykończony "jeżeli ku temu nie stanie na przeszkodzie długotrwały stan wody ... lub inne... gdyż  w takim razie przedsiębiorcom oznaczony będzie dłuższy termin.
     Fabryka machin hr. Andrzeja Zamojskiego i Spółki jednocześnie poczyniła kroki u Rządu o zezwolenie na urządzenie we Włocławku warsztatów, w których by dopełniane były wszelkie naprawy zarówno mostu łyżwowego na Wiśle, jak i statków żeglugi parowej, jak również o powierzenie Spółce Żeglugi parowej, założonej również przez hr. Andrzeja Zamojskiego, "przedsiębiorstwa utrzymania rzeczonego mostu w dobrym stanie przez 10 lat, z dostawą ludzi do otwierania go, dla przepuszczania statków, do przewozu, gdy most usunięty będzie z linii z urządzeniem izbic itp.
     Koszta budowy mostu na Wiśle w Włocławku wyniosły mniej, niż przewidywano, bo zamiast 160 tyś rs. tylko rs. 152,324 k 3/3 z tego też powodu wyraził swoje zadowolenie i zarazem uznanie Namiestnik JKrólestwa dla Naczelnika Zarządu Komunikacji w Królestwie, przekładając mu budowę pod Aleksandrowem. Dług zaś zaciągnięty w Banku Polskim na sumę 160 tyś rs. w ciągu lat kilkunastu ratami rocznemi miał być amortyzowany.
     Budowa mostu rozpoczęta dnia 17 marca 1865 roku ukończona została dnia 17 października tegoż roku. Uroczyste poświęcenie i otwarcie mostu odbyło się dnia 29 października przy udziale biskupa Michała Marszewskiego oraz Namiestnika Królewskiego hr. Berga, Naczelnika Zarządu Komunikacji w Królestwie Polskim generał lejtenanta Szuberskiego oraz wielu innych osobistości.
     Konstruktorem mostu był inspektor, członek Zarządu Komunikacji Królestwa Polskiego, inżynier Czerniawski, a roboty i budowę mostu prowadził inżynier Ostraszewski.
     Konstrukcja mostu była następująca. Długość mostu między przyczółkami wynosiła 299 2/7 saż. ros., szerokość saż.; most zbudowany był na 82 łyżwach, z których każda miała długość 49 stóp, szerokości 13 stóp i wysokości 3 1/4 stopy ros. Łyżwy związane były w 40 tafli mostowych, utrzymywanych na kotwicach i łańcuchach; przyczółki z obydwu stron mostu były drewniane, przy moście z prawej strony urządzono groblę o długości 80 saż. ros., poniżej motławę na stanowisko zimowe dla łodzi.
     Początkowo most był wypuszczany w dzierżawę wraz z dochodami z opłat mostowych , przewozowego i spławnego, pobieranych przez dzierżawcę według zatwerdzonej przez Rząd Królestwa taryfy, która nawet w krótce około roku 1867 została znizona za otwieranie mostów od statków i tratew, należących do obywateli austrjackich.
     Na spłacenie długu w Banku Polskim ratami amortyzacyjnymi szły dwie dziesiąte całej sumy dzierżawnej, nadwyżka zaś dochodów szła na pokrycie wydatków złączonych z konserwacją mostu oraz na koszta utrzymania przy nim odpowiedniej służby.
     W roku 1871 ukazem cara rosyjskiego most przeszedł pod zarząd Ministerstwa Komunikacji, a dług w Banku Polskimzostał spłacony z funduszów państwowych. Dochody z taryfy mostowej od roku 1871 wpływają do kasy państwowej i podniosły się z 25000 do 40000 rs. rocznie, a wypuszczane są w dzierżawę drogą licytacji.
     Most ten został zniszczony przez moskali w początkach wojny światowej w 1914 roku na jego miejsce niemcy pobudowali w 1915 - 1916. Ostatnio już został zatwierdzony przez Władze Państwowe projekt nowego mostu, który ma być w innem miejscu tak, aby na linii prostej łączył włocławski trakt kolejowy po jednej stronie z szosą lipnowską a po drugiej stronie Wisły.

13. Wygląd miasta

 
A. BRUKOWANIE ULIC
 

    

     Brukowanie ulic w dawnych wiekach niemal do końca XVIII wieku należało do rzadkości w miastach nie tylko w Polsce ale i zachodzie. Momo wszystko jednak spotykamy się stosunkowo dosyć wcześnie z wiadomością o brukowaniu ulic Włocławka.
     Już bowiem biskup Hieronim Rozdrażewski w przywileju z dnia 16 VIII 1591 roku czyniąc pewne nadania w gruntach i dochodach napotrzeby miasta, upomina i zachęca Magistrat, by postarał się o wybrukowanie ulic miasta i drug publicznych.

     Bruki już wtedy były w Włocławku częściowo, obecnie zaś biskup upomina Magistrat, by ten starał się o utrzymanie ich w porządku i naprawianie istniejących już bruków, jak również o wybrukowanie pozostałych dotąd niebrukowanych ulic i dzielnic miasta.

     Ordynacja biskupa Rozdrażewskiego z dnia 10 IV 1597 roku nakazuje Magistratowi przywieźć 10 łodzi kamieni na bruki w mieście, za karę, że wbrew zakazowi biskupa  z 1591 roku karczmy w mieście były otwarte po zachodzie słońca z muzyką i wyszynkiem.

     Brukowanych ulic nie było wiele podówczas w Włocławku, a przynajmniej jeżeli bruki jakie istniały, to były one naogół w złym stanie, zwłaszcza pod koniec  wieku XVII i w XVIII wieku.

     Według inwentarza z 1760 roku powołującego się na wyżej wzmiankowany przywilej  biskupa Rozdrażewskiego z 1591 roku. Magistrat miał obowiązek kosztem kasy miejskiej starać się o naprawienie bruków na drogach publicznych i rynku, a w ulicach każdy właściciel nieruchomości był obowiązany przed swym domem czy placem własnym kosztem naprawiać i utrzymywać bruk w dobrem stanie.

     w roku 1619 około kościoła św. Witalisa i swoich kuryj w pobliżu się znajdujących, kapituła dała bruki choć niecałkowicie.

     Komisja Dobrego Porządku w 1787 roku celem podniesienia stanu zabrukowania miasta, ustanowiła podatek tzw. opłatę brukowego i nakazała Magistratowi ażeby z dochodów kasy miejskiej stara się o utrzymanie w porządku dróg i bruków, o zabudowanie wszystkich ulic w mieście i o przeprowadzenie dobrych i jak najporządniejszych  dróg przez grunta miejskie, a duchowni, mający w mieście swoje place i nieruchomości, byli obowiązani do przeprowadzenia i utrzymania w należytym stanie dróg na swoich grunach. Nad sumiennem wykonaniem tego zarządzenia miał czuwać starosta biskupi.

     Jeszcze w XVIII wieku zapewne był zabrukowany już Stary Rynek i śródmieście Włocławka.

     Do uregulowania ulicy Brzeskiej przystąpiono dopiero w 1803 roku a w roku 1818 zabrukowano ją już do kościoła św. Witalisa do kościoła św. Wojciecha, który stał wtedy na miejscu dzisiejszego kościoła ewangelickiego.

     Z początkiem XIX zwłaszcza od nowej regulacji miasta, w 1818 roku rozpoczętej, przybywa jeszcze więcej brukowanych ulic tak, że według inwentarza z 1820 roku Włocławek już w większości ulic jest zabrukowany.

     A nieco później w roku 1860 miasto już w całości jest zabrukowane, z wyjątkiem świeżo przyłączonego w 1850 roku do miasta przedmieścia Zazamcze, gdzie był tylko położony bruk na głównej szosie, prowadzącej do Nieszawy, a inne ulice w tej dzielnicy, ponieważ dopiero były wtedy zaprojektowane i przedstawione do zatwierdzenia Władzy Wyższej, dlatego zostały zabrukowane dopiero nieco później, po przeprowadzonej regulacji miasta.

     W tymże czasie Włocławek otrzymuje chodniki czyli trotoary asfaltowe przed domami, których dotychczas w mieście nie było wcale. 

     Właściciele domów i placów mają obowiązek robić własnym kosztem chodniki asfaltowe przy swoich nieruchomościach, w myśl rozporządzenia Namiestnika Królestwa z dnia 8 X 1820 roku. Na większą skalę roboty te w mieście przeprowadzone zostały około roku 1869.

     Przy domach i nieruchomościach poduchownych czy pokapitulnych skonfiskowanych na rzecz Skarbu Publicznego, ukazem cara z dnia 26 XII 1865 roku urządzone zostały chodniki asfaltowe na koszt Skarbu przez firmę Gąsiorowskiego, Cwierciakowicza i Spółkę.

     Obecny stan  zabrukowania ulic i dróg miejskich jest następujący: na ogólną powierzchnię jezdni (ulic i dróg miejskich) 607,921 m2 jest powierzchni zabrukowanej 282,148 m2 a reszta jezdni niezabrukowanej stanowi przeważnie drogi na przedmieściach.

 

 

B. CZYSTOŚĆ I HIGIENA MIASTA

 

     Pod względem czystości i porządku Włocławek w dawnych wiekach przedstawiał się nieszczególnie, pomimo że znajdował się pod troskliwą opieką biskupów i kapituły, którzy, jak tego dowodzą liczne nadania i przywileje, zwłaszcza biskupów Stanisława Karnkowskiego z dnia 7 I 1577 roku i Hieronima Rozdrażewskiego z dnia 16 XIII 1591 roku przez odpowiednie uposażenie gminy miejskiej w źródła stałego dochodu na potrzeby miasta, starali się usilnie o jego podniesienie i upiększeniew ozdobne budowle, o zaradzenie zubożeniu mieszczan, nieporządkom i zanieczyszczeniu ulic i dzielnic miejskich.

     Były bowiem pewne przyczyny zanieczyszczenia miasta.

    Włocławek od czasów najdawniejszych miał też charakter miasta rolniczego. Przeważna część jego ludności to ludność zajmująca się obok rzemiosła czy handlu także i rolnictwem, nietylko na przedmieściach, ale i w samem mieście. Rolnicy hodowali w mieście bydło, trzodę chlewną i wszelkiego rodzaju inwentarz. O tym charakterze rolniczym Włocławka, obok rzemieślniczego i handlowego, świadczy sam już przywilej lokacji miasta z 1339 roku jak również późniejsze przywileje oraz inwentarze, które mówią nam o nadaniach mieszczanom 12-tu włókach wolnego pastwiska, wydzielonych w gruntach miejskich, o uprawianych przez mieszczan rolach itp. Nic więc dziwnego, że, przy takim stanie zajęcia ludności, trudno było o zachowanie należytego porządku i czystości w ulicach miasta, któremi chodziły swobodnie: konie, krowy, świnie, owce itp.

     Drugą przyczyną nieporządków w mieście, to były częste w dawnych wiekach wojny, najazdy niszczycielskie i pożary, a także i różnego rodzaju choroby epidemiczne, znane pod nazwą ogólną zarazy morowego powietrza. Te wszystkie nieszczęścia i klęski tak często nawiedzające Włocławek, zostawiały po sobie zgliszcza, ruiny, puste place, ogólnie zubożenia i wyludnienia, a gdy miasto zaledwie zdążyło się częściowo podnieść z jednej klęski i zniszczenia, już zaraz nawiedzały je następne.

     Inwentarze podają nam w statystyce nieruchomości mieszczan liczne puste place, ruiny i zgliszcza, których daleko więcej jeszcze było w mieście, jeżeli dołączymy pominięte w inwentarz i te liczne w Włocławku zniszczone budowle kościelne czy też nieruchomości, wolne od czynszu na rzecz zamku biskupiego.

     W roku 1583 jest przy ulicy Pieczyrogoskiej spalonych domów 64, a przy różnych ulicach kilkanaście domów opustoszałych, niezanieszkanych.

     W roku 1593 jest 6 domów zrujnowanych i dwa opustoszałe, bez mieszkańców.

     Szczególnie zaś smutny obraz zgliszcza i ruin przedstawiało miasto po najazdach krzyżackich w 1329 i 1431 roku, po wielkim pożarze w 1620 roku i po napadzie Szwedów w 1657 roku.

     A i te domy, które ocalały w czasie tych klęsk, wskutek zubożenia ogólnego miasta, były także opuszczone i zaniedbane. Nawet i domy, należące do duchowieństwa, jak kapituły i wikarjuszy katedralnych, które zawsze swoją okazałością, wyglądem i czystością wyróżniały się z pośród innych domów w mieście, - pod koniec XVII wieku były w opłakanym stanie i tak zaniedbane, że zgorszenie wywoływały u ludzi świeckich, pomimo, że dla polepszenia ich stanu materjalnego odbywały się roczne rewizje i opisy tych domów, przez delegatów kapituły czy wikarjuszy.

     W roku 1710 Włocławek tak był opuszczony, zaniedbany i zanieczyszczony, że z tego tylko powodu w Boże Ciało nie urządzono procesji po mieście, jak zwykle to czyniono, ale tylko naokoło Katedry, stawiając ołtarze przy najbliższych kurjach kapitulnych; podobnie zrobiono i w 1807 roku.

     Po mieście nie można było przejść suchą nogą, z powodu błota rozlewającej się wody, przechodzono po mostkach i kładkach drewnianych, które często były popsute i wymagały naprawy. W 1516 i 1517 i 1529 kapituła kat. własnym kosztem naprawia drogę obok kościoła św. Witalisa, a w 1530 poleca doły, znajdujące się na niej, zarzucić gałęziami dębowemi z lasów kapitulnych w Lubaniu. Wkrótce potem dla wygody przechodniów położono na tej drodze bale drewniane i tarcice, które często się psuły i musiały być naprawiane w latach 1744, 1745, 1747, 1763 i 1796. W 1744 kapituła katedralna poleca kanonikowi Kosowi zmusić poddanych mieszkańców nieruchomości kapitulnych w mieście do zwózki drzewa i materjałów, potrzebnych do tej naprawy. Ulica Brzeska jeszcze do roku 1802 była trudna do przebycia, dopiero w 1802 roku dla ułatwienia przejścia zakonnikowi z klasztoru OO. Reformatów, pełniącemu obowiązki pentencjarza w Katedrze, położono na niej belki i tarcice. Co więcej, ulice miasta były często i na dłuższy czas zawalone kupami śmieci, nawozu i różnych nieczystości, wyrzucanych wprost z obór, stajni i śmietnisk podwórzowych.

     W roku 1765 prefekt Seminarjum Duchownego wniósł do kapituły prośbę, aby ta wydała polecenie oczyszczenia ulicy, idącej do kościoła św. Witalisa do rzeki Zgłowiączki, zwanej Seminaryjką, która podówczas podobnie jak i ulica Cyganka zawalona była kupami śmieci. Pewne wyobrażenie o tych nieporządkach w mieście daje nam również uchwała kapituły katedralnej z 1767 roku, przypominająca wszystkim duchownym posiadaczom kuryj kanonickich i prałackich, czy też domów przy ulicy "Cygańskiej", ażeby najdłużej w ciągu iesiąca uprzątneli z ulic przed swojemi nieruchomościami kupy śmieci i nawozu, wyrzucanych wprost na ulice ze stajni i podwórz.

     Opłakany ten stan miasta był szczególnie dotkliwy i przykry dla przechodniów, wędrujących po ulicach miasta o zachodzie słońca, kiedy miasto tonęło w ciemnościach, gdyż oświetlenia miejskiego jeszcze wtedy nie było aż do początku XIX wieku. Wyruszający więc na miasto wieczorem i nocą, chcąc uniknąc przykrych niespodzianek i niemiłych przygód, musiał się zaopatrzyć w latarnię, pochodnię, czy płonące łuczywo.

     Włocławek jednak co do oświetlenia nie stał niżej od innych miast, lecz przeciwnie, może od niejednego wyróżniał się pod tym względem, zwłaszcza jeżeli zważymy, że ma nawet wpośród ludności miejscowej zawodowych szklarzy, jak np. według inwentarzy w roku 1583 jest jeden, w 1598 dwóch, a w 1760 jeden szklarz. Szyby okienne miały też znaczenie dla pewnego częściowego przynajmniej oświetlenia miasta, albowiem wieczorami oszklone okna odbijały na zewnątrz światło płonącego ogniska czy lampy w domu, rozświetlając ciemne ulice.

     Z drugiej tez strony wcześnie stosunkowo mieszkańcy Włocławka mają możność oświetlenia ciemności nocnych, zarówno przebywając w swoich domach, jak i chodząc po ulicach miasta, za pomocą rzadkich jeszcze po innych miastach na owe czasy lamp olejnych, które już są znane w Włocławku i wyrabiane  w XVI wieku. Według bowiem inwentarzy w 1563 roku we Włocławku jest 8-miu fabrykantów oleju do lamp, w 1760 roku - jeden a w 1820 roku jest istniejąca oddawna jedna fabryka oleju. 

     Dla podniesienia miasta Włocławka z tej ruiny, zaniedbania i zanieczyszczenia, wielkie położyła zasługi Komisja Dobrego Porządku, która, powołana do życia przez biskupa Józefa Rybiskiego w 1787 roku wydała wiele pożytecznych dla rozwoju miasta zarządzeń. Ponieważ między innemi przyczynami ruiny domów w mieście było także lenistwo oraz niedbalstwo samych mieszczan, którzy ociągali się z  odbudowaniem i naprawieniem zrujnowanych swoich zabudowań, dlatego Komisja poleciła Magistratowi, aby niezwłocznie wydał nakaz urzędowy tym mieszczanom dopełnienia potrzebnych napraw przy swoich nieruchomościach; gdyby zaś w ciągu roku tego nie dopełnili, to posiadłości ich miały być przez urząd radziecki miejski otaksowane i wystawione na sprzedaż przez licytavcję, ogłoszoną na ośm tygodni naprzód, a kupcy i nowi nabywcy tych domów zrujnowanych czy pustych placów w mieście mieli być przez władze miejskie przynagleni do niezwłocznego ich naprawienia i zabudowania.

     Jeszcze jednak długo Włocławek pod względem czystości i porządku pozostawia wiele do życzenia, niemal do końca XIX wieku; niektóre ulice, zwłaszcza ul. Gęsia (Karnkowskiego), Cyganka, Królewiecka, zawalone były drzewem, wozami, kupami kamieni, nie brakło też na nich dołów, z których kopano piasek.

     Szczególnie na dzisiejszym bulwarku, z powodu nieregulowania brzegów Wisły, woda, rozlewająca się na pobliskie ulice, a nawet niekiedy wdzierająca się do samego kościoła parafii św. Jana, podrywała grunt, robiła kałuże, błoto, a wreszcie podmywając fundamenty znajdujących się bliżej Wisły budowli, zwłaszcza kościoła św. Jana, groziła ich zawaleniem.

     Proboszczowie włocławscy niejednokrotnie już dawniej domagali się od Magistratu miasta Włocławka zabezpieczenia kościoła od tych wylewów, a nawet wznosili skargi na Magistrat za niedbalstwo w tym względzie, do wyższej instancji, mianowicie do biskupa, jako pana miasta. Tak np. w 1701 roku proboszcz świętojański ks. Tomasz Woydowicz oskarżał  Magistrat przed biskupem o szkody, wyrządzone kościołowi wylewami rzeki Wisły, i domagał się naprawienia kosztem kasy miejskiej rynsztoków i kanałów, któremi mogłaby rozlewająca się woda należycie być odprowadzana. Wyrok zapadł, aby Magistrat w ciągu 5 miesięcy naprawił rynsztoki i wynagrodził szkody, wyrządzone kościołowi św. Jana.

     Jednak sprawa uregulowania Wisły i zabezpieczenia od jej  wylewów była odrazu należycie załatwiona.

     Dopiero Komisja Dobrego Porządku w 1787 roku ale tylko częściowo, temu zaradziła, zarządzając bicie główki czyli tamy na Wiśle u brzegu w pobliżu kościoła św. Jana, dla ochrony lądu, polecając jednocześnie Magistratowi na pokrycie związanych z tem kosztów nałożyć na mieszczan podatek nadzwyczajny i proporcjonalny.

     Nie było to jednak trwałe zabezpieczenie brzegów i kościoła od wylewów Wisły. W początkach XIX wieku stan dpodrywanego brzegu wiślanego przy kościele św. Jana tak dalece się pogorszył, że nawet zagrażało z tego powodu niebezpieczeństwo zapadnięcia się tegoż kościoła w nurty Wisły. To też  w roku 1825, korzystając z pobytu cara Aleksandra w Włocławku, proboszcz świętojański i obywatele miasta wnieśli do niego prośbę o uregulowanie brzegu Wisły.

     Sprawa ta, jakkolwiek przychylnie została przez cara przyjęta, do skutku jednak dopiero została doprowadzona w latach 1843 - 1846 i to dzięki ponawianym usilnym staraniom u władz rządowych przez Magistrat  miasta Włocławka, który już w roku 1828 miał gotowy plan i projekt zabezpieczenia brzegów Wisły przez wystawienie drewnianego bulwarku "od punktu pierwszej tamy czyli główki aż do Zamku Biskupiego", a który następnie w 1839 roku uzasadniając potrzebę zatwierdzenia tego projektu, zaznaczał, że "brzegi Wisły tak dalece przez bieg wody są podrywane , iż zabudowania tej rzeki najbliższe, coraz bardziej na niebezpieczeństwo są narażone.

     Nietylko jednak nieuregulowane brzegi Wisły były przyczyną nieporządków nadwiślańskiej dzielnicy miasta, ale nadto liczne w dawnych wiekach jatki czyli sklepy rzeźnicze, głównie przy Starym Rynku się znajdujące, oraz rzeźnia miejska, która niegdyś znajdowała się  w śródmieściu nad Wisłą u wylotu ulicy Towarowej tj. u początku dzisiejszego bulwarku. Rzeźnia ta bardzo zanieczyszczała miasto, formując na ulicach miasta "kałuże i wyziewy zdrowiu ludzkiemu szkodliwe".

     Mimo że Komisja Rządowa już w 1848 roku powzięła projekt przeniesienia jej za miasto nad Zgłowiączkę, to jednak przetrwała ona jeszcze na swojem dawnem miejscu do końca niemal XIX wieku. Jeszcze inwentarzx 1860 roku opisuje ją jako dom drewniany, parterowy, ustawiony na wiązaniu okrągłych słupów.

     Dopiero w roku 1897 wystawiona została dzisiejsza murowana rzeźnia miejska na krańcu miasta, za szpitalem św. Antoniego przy ulicy Toruńskiej, nad Wisłą. Przed wojną rzeźnię tę wydzierżawili prywatni przedsiębiorcy, a dopiero od roku 1918 prowadzona jest przez miasto na własny rachunek  kasy miejskiej. W roku 1919 założono przy rzeźni motor elektryczny do pompowania wody, zamiast dotychczasowego ręcznego pompowania przez robotników.

     Po przeniesieniu ze śródmieścia na kraniec miasta rzeźni miejskiej podniósł się też niebawem i stan miasta pod względem wyglądu, zdrowotności i czystości.

     Obecnie nad porządkiem i czystością miasta czuwają od roku 1930 Miejski Zakład Pczyszczania miasta, przy jednocześnie obowiązującym wszystkich przymusie oczyszczania miasta, oraz istniejąca przy Magistracie od roku 1929 Inspekcja Budowlana, która rozciąga nadzór nad prywatnem budownictwem i również przy pomocy stosowania przymusu remontów czy też kwalifikowania do rozbiórki domów zniszczonych i zagrożonych, troszczy się o podniesienie zabudowań miasta pod względem wyglądu, czystości i zdrowotności.

14. Rolniczy i przemysłowy charakter miasta

A. ROLNICTWO

 

     Włocławek w dawnych wiekach miał również charakter miasta rolniczego. Już w przywileju lokacyjnym ten charakter rolniczy miasta przebija, a również i zachowane od początku XVI wieku inwentarze to samo potwierdzają.
     Do zobrazowania stanu rolniczego Włocławka w dawnych czasach wiele szczegółów podają inwentarze miasta. Inwentarze te sporządzone bywały przez zarząd dóbr biskupich, w których skład wchodził również i Włocławek, i obejmują tych tylko posiadaczy ról miejskich czy podmiejskich, którzy obowiązani byli do pewnych świadczeń, danin i czynszów względem zamku biskupiego, pomijają zaś wszystkich tych, którzy byli od wszelkiego rodzaju powinności zwolnieni mocą różnych nadań czy przywilejów, jak np. kapituła katedralna, kolegjum wikarjuszy katedralnych, wójci, gmina miejska itp.
     Dla zobrazowania stanu rolniczego Włocławka w dawnych czasach wiele szczegółów podają inwentarze miasta. Inwentarze te sporządzone bywały przez zarząd dóbr biskupich, w których skład wchodził również i Włocławek, i obejmują tych tylko posiadaczy ról miejskich czy podmiejskich, którzy obowiązani byli do pewnych świadczeń, danin i czynszówwzględem zamku biskupiego, pomijają zaś wszystkich tych, którzy byli od wszelkiego rodzaju powinności zwolnieni mocą różnych nadań czy przywilejów, jak np. kapituła katedralna, kolegium wikarjuszy katedralnych, wójci, gmina miejska itp.
     Według przywileju lokacji było wolnych w mieście od czynszów i świadczeń 12 włók wspólnego dworskiego i mieszczańskiego pastwiska nad Zgłowiączką od drogi Młyńskiej, i 7 włók gruntów wójtowskich, w tem 6 włók ról uprawnych na Papieżce, a 1 włóka łąk na Oleandrach Zazameckich.
     Według inwentarzy, miasto lokowane było początkowo na 42 włókach, z których znikoma część tylko, preciętnie od 1/2 - 1 włóki, była pod zabudowaniami, reszta zaś stanowiła puste place, ogrody, uprawne pola i lasy.
     W miarę rozbudowy miasta, powiększał się też jednocześnie jego obszar rerytorjalny, który w końcu XVIII wieku według tabeli Komisji Dobrego Porządku z 1787 roku wynosi w całości 64 włók, 24 morgi, 64 1/3 prętów, w tem pod zabudowaniami tylko 1 włóka 9 morgów 260 2/3 prętów, boru 24 włóki 28 morgów, pól uprawnych z ogrodami reszta tj 38 włók 17 morgów 104 pręty.
     Włóki te czyli łany są wymierzone na miarę chełmińską, tj. po 30 morgów każda, gdy 1 mórg= 300 prętów, a 1 pręt=7 1/2 łokci. Czasami jednak w inwentarzach włocławskich przy opisie ról kmiecych albo podmiejskich, uprawianych na przedmieściach, nazywany jest łan albo włóka  tzw. kmieca, prawie o połowę od tamtej mniejsza.
     Dworzyszcze zaś, czyli plac z zabudowaniem, jakie miał sobie wyznaczone każdy mieszczanin poza rolą uprawną, zajmowało przeciętnie około 42 pręty kwadratowe powierzchni, chociaż zdarzały się też czasami mniejsze lub większe place w mieście, a więc półplace, podwójne place itp.
     Początkowo inwentarze włocławskie rozróżniają rolę miejskie tzw. civiles, czyli należące do mieszczan, mieszkających w samem właściwem mieście czy śródmieściu, oraz role przedmieszczan czyli włościańskie tzw. cmethonales, tj. te, które na przedmieściu tuż pod miastem się znajdowały i do terytorjum jak również jurysdykcji miasta były także zaliczone, a w miarę jak miasto się więcej zabudowywało i rozwijało były włączane do miasta w ścisłem znaczeniu.
     O ile w dawniejszych wiekach liczba rolników, uprawiających łany kmiece podmiejskie, jest większa, to później w miarę rozwoju i rozbudowania się miasta zmniejsza się, a zato powiększa się liczba łanów miejskich, aż wreszcie z początkiem XVIII wieku już w inwentarzach miasta niema rozróżnienia między łanami mieszczan i przedmieszczan, ale już tylko jednakowo wszystkie łany czy role nazywane są miejskiemi albo mieszczańskiemi.
     Każdy mieszczanin osiadły, mający oddzielne w mieście, poza rolą uprawianą, wyznaczone sobie dworzyszcze, czyli plac z domostwem, odmienne też z jednego i drugiego, tj z roli i placu płacił czynsze, czy pełnił różne świadczenia panu miasta - biskupowi, względnie kasie miejskiej, na rzecz której biskup zrzeka się niejednokrotnie części swoich dochodów miejskich. Od dworzyszcza z placem czynsz rocznie wynosi początkowo do roku 1530 po 1/2 szkojca monety tzw. kujawskiej, a od włóki roli uprawnej po 9 szkojców. Czynsz ten w roku 1530, po zniesieniu monety kujawskiej, zamieniony został na grosze i od placu - dworzyszcza wynosił po 4 grosze, a od włókiroli uprawnej 24 grosze = 1/2 grzywny kuj., lub 2 fertony.
     W roku 1534 cały czynsz z wszystkich placów - dworzyszcz i ról uprawnych w mieście i na przedmieściach wyniósł razem zł. 47 gr. 11, a powinien wynosić normalnie zł. 48 gr. 7, gdyż niektóre place - dworzyszcza nie opłacały czynszu, bo były w tym czasie opustoszałe, bez mieszkańców. Ponieważ różnica ta wynosi gr. 36, przeto wynikałoby stąd, że 9 placów było opuszczonych, z których czynsz, licząc 4 gr. od placu każdego, w tym roku nie dochodził. Następnie ponieważ inwentarz z 1534 roku wylicza wszystkiego 44 włóki roli w Włocławku i to tylko na przedmieściu (in suburbio), uprawianej przez 46 rolników z których 2 ma po 2 włóki, 1 ma 1 1/2 , 9 po 1/2  i 34 po 1 włóce, przeto sam czynsz rolny za rok 1534 wynosi (44 x 24 gr.) zł. 35 gr.6.
     Pozostałość zatem czynszu  (zł. 47 gr. 11 - zł. 35 gr.6) zł. 12 gr. 5 wpłynęła od placów - dworzyszcz (domostw) w mieście zamieszkanych przez mieszczan, których, licząc po 4 grosze czynszu od każdego, powinno być conajmniej sto, jeżeli się doliczy i te wyżej wspomniane 9 placów opustoszałych, z których czynsz w roku 1534 nie wpłynął. I taka liczba placów miejskich zgadza się mniejwięcej z inwentarzem z 1534 roku, owszem, nawet pozwala nam odtworzyć uszkodzone jego części. Bo jakkolwiek inwentarz ten podaje tylko 81 placów miejskich, to jednak sam wydawca jego we wstepie zaznacza, że jest w nim brak jednej karty ze spisem właścicieli placów miejskich, na której to właśnie ta reszta w przybliżeniu 20 placów musiała być wymieniona.
     Według inwentarza z 1568 roku rolnicy włocławscy płacą czysz od jednej włóki pół grzywny kujawskiej czyli 24 gr., a od połowy włóki 1 ferona czyli 12 gr. rocznie i mają obowiązek pracować jeden dzień w miesiącu dla dworu.
     W roku 1582  dwór otrzymał czynszu z miasta i placów zł 12/26/9, z ról miejskich zł. 32 gr. 24, gajowego z miasta zł. 87 gr. 26.
     W roku 1583 po raz pierwszy w inwentarzu wyróżnieni są rolnicy miejscy w mieście od podmiejskich, na przedmieściu uprawiających role. W mieście na włókach 41 1/2 jest 45 rolników, z których 1 ma 3 włóki, 2 po 2 po 1 1/2 po 1 , z tych 1 jest wolny od czynszu, wreszcie 17 po 1/2 włóki. Z tych wszystkich pól uprawnych w mieście czynsz roczny, licząc po 24 gr. od każdej włóki, przyniósł zł. 32 gr. 24. Prócz tego inwentarz ten podaje nadto, że na przedmieściu jest 16 robotników, z których 11 uprawia po 1 włóce i 5 po 1/2 włóki roli. Rolnicy ci przedmiejscy wszyscy opłacają czynsz po 24 gr. z włóki, czyli razem (24 x 13 1/2) płacą rocznie zł. 10 gr. 24 a dwóch z pośród nich ponadto obowiązanych jest do pewnej robocizny. Razem zatem rolnicy włocławscy w mieście i na przedmieściu uprawiają roli w roku 1583 włók 55.
     Inwentarz z 1598 wykazuje roczny czynsz od 194 domów czyli placów w mieście i 61 w Nowem Mieście (Włocławku) oraz dwóch przedmieściach flor. (albo zł.) 26/18, z czego wynika, że niektóre z tych osiedli nie opłacały czynszu, widocznie z powodu nędzy wyjątkowej lub spalenia się, a takich musiało być przynajmniej 55, licząc 24 gr. obowiązującego czynszu do każdego placu - domostwa. Czynsz zaś roczny od uprawianych przez rolników 30 włók miejskich wynosił flor. 24, a od tzw. 12 włók kmiecych (przedmieszczan) flor. 9/18, czyli razem flor. 33 gr. 18.
     W roku 1604 inwentarz Włocławka już tylko podaje 110 placów osiadłychw mieście oraz wszystkie włóki roli uprawnej kjako miejskie, bez rozróżnienia miejskich od wiejskich, w liczbie 40 1/2 włók, na których osiedli rolnicy płacą czynszu rocznego z każdej włóki po gr. 24 co razem na rok czyni flor. 32 gr.12.
     Od początku XVIII wieku od ordynacji biskupa Konstantego Szaniawskiego i później według inwentarza z 1720 roku czynsze z całego miasta, z placów  - domostw i ról uprawnych ustalono na ogólną sumę zł. 30 rocznie. Czynsz taki płacą mieszczanie pod koniec XVIII wieku jak wykazują inwentarze późniejsze z 1751 i 1760 roku.
     Oprócz dawania czynszu w pieniądzach rolnicy włocławscy byli też obowiązani do pewnej robocizny, chociaż w maym bardzo stopniu. 
     I tak w świetle inwentarzy z 1534 i 1568 roku obowiązani są do pracy w dworze z zasięgiem, względnie pługiem jeden dzień w miesiącu w każdej włóki.
     W roku 1583 już niema robocizny z zaprzęgiem czy pługiem, tylko rolnicy na przedmieściu uprawiający rolę, i to nie wszyscy, bo na 16-tu tylko 14-tu obowiązanych jest do pańszczyzny i to w zmienionej już od poprzednich czasów postaci, mianowicie powinnością ich jest przywieźć do zamku 4 wozy drzewa na miesiąc z każdej włóki, zwolnieni zaś są od tej robocizny wszyscy rolnicy miejscy, których była wtedy przeważająca liczba, bo 45 na 41 1/2 włókach oraz 2 rolników podmiejskich na 2 włókach osiadłych.
     Inwentarz wprawdzie z 1598 roku mówi nam jeszcze o tej samej robociźnie, że mianowicie wszyscy rolnicy włocławscy obowiązani są z każdej włóki uprawianej roli przywieźć do zamku 1 wóz drzewa na tydzień (względnie 4 wozy na miesiąc), ale jednocześnie dodaje, że niektórzy zwolnieni są od tego obowiązku przez starostę zamkowego.
     Drogą jakiej zamiany zwalniani byli od tej robocizny doskonale wyjaśnia następny inwentarz z 1604 roku, który zaznacza, że na całość 40 1/2 włók ról miejskich osiadłych, tylko niektóre włóki są "zaciężne", tj. obowiązani są ich posiadacze do pewnej robocizny, ale odmiennej od dotychczasowej, mianowicie; "łąki sprzątać w boru i do zamku po wozie drew na rok oddawać, które kilka lat jako odkupują i miast drew każdy z nich daje per gr.48".
     Z tego wynika, że już w końcu XVI wieku dawna robocizna obowiązująca rolników włocławskich do przywiezienia na potrzeby dworu 4 wozów drzewa na miesiąc, względnie 1 wozy na tydzień, z której włóki uprawianej roli, została ograniczona tylko do niektórych włók, tzw. zaciężnych oraz zmniejszona do 1 wozy na rok, ale i od tego ciężaru każdy także mógł być ulwolniony za opłatą 48 gr.
     Jednak w tym czasie wprowadzona została nowa robocizna; sprzątanie łąk w boru biskupim, nie zaś innych łąk, których dużo miał dwór biskupi.
     Według inwentarza z 1534 roku są liczne łąki dworskie w borach, a przedewszystkie między wsią Łęgiem a miastem Włocławkiem, które noszą nazwy następujące; Jaroszkowska za stawami, Juunek, Lipiny, Mielcze, Przertharz, Radziszyna, Gołąmbkowska, Thrynk; oprócz tych do zamku włocławskiego należały nadto inne jeszcze łąki przy jeziorach Rybne i Dziemyenie.
 
     W początkach XVIII wieku biskup Szaniawski określił dokładniej czynsze i powinności mieszczan włocławskich osiadłych.
     Odtąd według inwentarzy z 1720 roku i 1751 wszyscy mieszczanie osiadli na gruntach miejskich mają corocznie na św. Marcin wpłacał do zamku razem zł. 30, a ci którzy role sieją , czyli rolnicy nadto jeszcze "powinni raz w rok wszyscy z kosami posłać na tłuki każde. ... Drew na przyjazd Pański i zawsze kiedy potrzeba powinni z miasta przywozić do zamku ... sieć, trząść i zgrabić siano. Komornice ile jest w mieście powinny wychodzić z sierpami przez całe żniwa, za co in należy za każdy dzień po groszy sześć".
     W następnych latach mieszczanie włocławscy uzyskują od biskupa dalsze złagodzenie i zmniejszenie ciężarów.
     Już według inwentarza z 1760 roku poza czynszem rocznym wspólnym od całego miasta zł 30, płacą nadto jeszcze 30 tynfów czyli jakie 15 zł. na rok wzamian za uwolnienie od obowiązku robocizny przy sprzęcie łąk dworskich.
     Odnośnie zaś do roboty przy żniwach dworskich za opłatą, inwentarz ten powtarza tę powinność za dawnemi inwentarzami z 1720 i 1751 roku w zmienionej nieco formie, mianowicie, że nietylko komornice ale i komornicy, tj. wszyscy mieszkańcy w mieście na komornem i nie posiadający swojej nieruchomości, byli obowiązani za opłatą 6 groszy za każdy dzień pracy pracować przy żniwach zamkowych tylko raz na tydzień, a nie jak dotychczas przez całe żniwa. Obowiązani są wprawdzie jeszcze do przywożenia drzewa do zamku biskupiego na każde zapotrzebowanie w czasie bytności biskupa, ale już w tym czasie, jak stwierdza tenże inwentarz, mieszczanie wnoszą prośbę do biskupa o złagodzenie tej robociznyi bliższe określenie liczny fur drzewa na kwartał czy też na rok. Biskup, jak zwykle, przychylał się do próśb mieszczan i zmniejsał robociznę tak, że wkrótce mieszczanie rolnicy zwolnieni byli od wszelkiej robocizny, do czego też Komisja Dobrego Porządku w 1787 roku przychyliła się zobowiązując ich tylko do opłaty pewnego czynszu.
     Widzimy więc, że ludność rolnicza Włocławka pod względem materjalnym stała daleko lepiej od ludności innych miast i wsi szlacheckich, gdzie w ciągu wieków aż po sam koniec XVIII wieku ciężary na ludność nakładane wciąż się powiększały, gdy przeciwnie w mieście biskupiem - Włocławku były one w tym samym czasie łagodzone, zmniejszane i już od XVI wieku zamiast robocizny - pańszczyzny było wprowadzane oczynszowanie gospodarstw - rzecz niesłychana, a przynajmniej rzadko spotykana podówczas w innych dobrach, aż niemal po koniec XVIII wieku.
 
 
 

15. Przemysł w dawnych wiekach - młyny

A. Młynarstwo

 

     W Włocławku, stolicy urodzajnych i rolniczych Kujaw, najpierw rozwijał się przemysł rolniczy, jak młynarstwo i piwowarstwo, a później dopiero także i inne gałęzie przemysłu tu powstają. Ponieważ łatwy był dowóz do Włocławka z bliższych i dalszych okolic zboża, dlatego znajdowało się tu od czasów niepamiętnych wiele młynów wodnych, będących własnością biskupa lub kapituły, a wypuszczane one były mocą specjalnych przywilejów w dzierżawę długoletnią na prawie dziedzicznem i na określonych warunkach tak co do czynszu, jak i do wszelkich innych świadczeń i danin na rzecz zamku biskupiego, do jakich się zobowiązywali dzierżawcy. Młynarz nie mógł bez zgody biskupa i kapituły młyna nikomu odstępować i biskup zwykle zastrzegał sobie, że jeżeli młynarz i jego spadkobiercy okażą się nieudolni do utrzymywania w należytym stanie młyna, to zawsze i w każdej chwili wolno będzie biskupowi wykupić ten młyn za pewną z góry oznaczoną w akcie dzierżawy sumę z rąk dzierżawców, ale jednocześnie też biskup i kapituła zobowiązywali się młyna z rąk dzierżawców - młynarzy bez poważnej przyczyny nie wykupywać.

     W roku 1582 zamek biskupi miał z młynów włocławskich dochodu za otrzymane miary 66 1/2 korcy żyta (1 korzec po 11 gr.) wartość zł. 16/18/9).

     Młyny włocławskiezmieniały swoje nazwy w ciągu wieków, biorąc je zarówno od miejscowości czy też charakteru i właściwości topograficznych swego położenia, jak i od zmieniających się w różnych czasach imion i nazwisk ich dzierżawców - młynarzy poszczególnych.

 

a) MŁYN ŁEG

 

     Młyn Łęg należy do najstarszych młynów w kluczu włocławskim. Już w 1277 roku biskup Wojciech za zgodą kapituły katedralnej nadaje w dziedziczne posiadanie nłynarzowi Hingonowi, który zobowiązuje się płacić na św. Marcin każdego roku do zamku biskupiego 16 grzywień srebra, dokonywać swoim kosztem wszelkich napraw młyna, na potrzeby dworu biskupiego tuczyć w młynie stale i zawsze trzy wieprze na rok oraz mleć bezpłatnie wszystko zboże zamkowe.

     W połowie XVI wieku z polecenia biskupa Jakóba Uchańskiego młyn Łęg zostaje nadany młynarzowi, który nazywał się Piotr Zgłobiony, i wtedy zostały wybudowanedwa nowe młyny, jeden mączny, drugi tartak. Młynarz ten obowiązany był dawać biskupowi z młyna dwie miary zboża, a sobie zostawić trzecią, z tartaku zaś dwie belki i dwie deski czyli tarcice biskupowi, trzecią zaś belkę z tarcicą dla siebie zostawić, nadto powinnością młynarza było naprawiać i utrzymywać w porządku młyny, na co biskup dwa denary, a młynarz jednego denara rocznie mieli dawać, drzewo potrzebne na deskii na tę naprawę młynarz ma sam ścinać sobie w lasach biskupich, a do zwiezienia ich na samo miejsce biskup daje mu zaprzęg wołów. W razie wykupu obywdwóch młynów biskup zobowiązuje się wypłacić młynarzowi całe odszkodowanie za wszelkie wkłady przezeń włożone.

     Pozatem nie mamy zachowanych żadnych przywilejów na młyn i tartak Łęg, jeden tylko inwentarz z roku 1720 wspomina o nim, że do zamku "powinien dawać na rok czynszu złotych trzydzieści, ale w przyszłym czasie nie dawał dlatego, że piła ustawicznie tarła co potrzeba było do zamku i tak ten czynsz opuszczany był na czeladnika". Dalej inwentarz ten wspomina, że młynarz w Łęgu obowiązany był odrabiać w dworze biskupim na rok dni 12-cie i to robotą ciesielską, do czego powinien młynarczyka umiejętnego posyłać do zamku. Od roku 1793 młyn i tartak na Łęgu przeszły na własność rządu.

 

 

b) MŁYN RUDNY

 

     Młyn Rudny, Ruda albo Żelazny, nazywany jest tak od rzeki Żelaznej albo raczej wody żelaznej tj. strugi, odprowadzającej do Wisły wody łąk, błot i mokradeł wschodnio - południowych krańców miasta Włocławka. Młyn ten nazwany Rudny wzmiankowany już w przywileju lokacyjnym miasta z dnia 8 IX 1339 roku, jako młyn znajdujący się w Włocławku na rzece Zgłowiączce i należący do dziekana włocławskiego, prałata miejscowej kapituły katedralnej.

     Istniał więc on już na długo przedtem, kiedy przywilejem z dnia 25 V 1541 roku biskup Łukasz Górka nadaje go w dzierżawę Maciejowi Kokoszce,obywatelowi miata Włocławka, z prawem łowienia ryb małą siecią w jeziorze Grzybnie oraz z obowiązkiem dawania do zamku biskupiego corocznie na św. Marcin 30 korcy żyta i bezpłatego mielenia zboża na potrzeby tegoż zamku; wreszcie przywilej zastrzega, że młyn ten może być każdej chwili przez biskupa odebrany, za zwrotem kosztów i pieniędzy weń włożonych przez dzierżawcę.

     Następnym przywilejem biskupa Jana Drohojewskiego z dnia 20 IX 1553 roku młyn "Żelazny" został nadany młynarzowi Marcinowi Pruszczakowi, radnemu miasta Włocławka za czterdzieści grzywien monety polskiej, pod warunkiem dawania dwóch miar zboża do dworu biskupiego oraz swobodnego mieleniazbożaw tym młynie przez wszystkich piekarzy i poddanych dóbr biskupich; biskup ze swej strony przyrzekł pokrywać dwie trzecie kosztów na utrzymanie w porządku i naprawę zabudowań młyńskich, a w razie odbioru młyna wypłacić młynarzowi Marcinowi Pruszczakowi, względnie jego spadkobiercom, 50 grzywien, która to suma została powiększona o 170 florenów mocą przywileju biskupa Stanisława Karnkowskiego z dnia 15 III 1573 roku wydanego dla Jakuba Pruszaka.

     Poza krótkiemi wzmiankami w inwentarzach z 1582 i 1598 roku, nieco szczegółowiej opisuje nam młyn inwentarz z 1604 roku, z którego dowiadujemy się, że należą do niego dość obszerne grunta orne i staw zarybiony, ale budynki młyńskie są podniszczone i młyn wskutek niesumienności i niedbalstwa młynarza nie daje zamkowi żadnych dochodów, wolny też jest od tuczenia wieprzów na potrzeby zamku. Upadł z końcem XVIII wieku.

 

 

c) MŁYN SŁODOWO

 

     Młyn Słodowo na rzece Zgłowiączce należy do starszych młynów, znajdujących się od  wieków nietylko na terenie dzisiejszego ale i dawnego już miasta Włocławka.

     Przywilejem wydanym przez biskupa Zbiluta Golanczewskiego w 1377 roku młyn Słodowo, należący do dóbr stołu biskupiego, położony w pobliżu Starego Włocławka na rzece Zgłowiączce nadany zostaje Piotrowi Bagoszczy na prawie dziedzicznem, pod warunkiem następującemi.

     Biskup otrzymywać będzie dwie miary zboża, a trzecią zatrzyma młynarz dla siebie, przy naprawie grobli i urządzeń młyńskich biskup ponosić będzie dwie trzecie kosztów, a trzecią część młynarz, jak również przyrzeka biskup w razie potrzeby dodania do pomocy przy tych robotach swoich ludzi. Brzeg rzeki przy młynie i w górze aż do strumyka nadany jest młynarzowi, ale bez pól przylegających doń, a na wybrzeżu tem może sobie młynarz urządzić ogród na obszarze jednego morga. Biskup zastrzega też sobie, że stosownie do swego uznania może każdej chwili nałożyć obowiązek tuczenia w młynie na potrzeby zamku dwóch wieprzów, gdy trzeciego sam młynarz dla siebie będzie mógł tuczyć. Młynarz uwolniony jest jest od cięższych robót w zamku, z wyjątkiem lekkich, w razie jakiej pilnej konieczności. Młynarz i jego spadkobiercy na młynie mają odpowiadać przed wójtem ze ze Starego Włocławka, lub przed tym sędzia, którego biskup wyznaczy, w myśl prawa niemieckiego. Mieszczanie zaś włocławscy wszyscy nie mogą gdzieindziej słodów mleć jak tylko tylko w młynie Słodowym.

     Oprócz powyższego zachowały się nadto na młyn Słodowo przywileje biskupów; Czapskiego z 1745 roku, Ostrowskiego z 1765 roku i Rybińskiego z 1777, 1781 i 1783 roku. Wspominają też o nim inwentarze miasta Włocławka z 1534, 1568, 1582, 1604, 1720 i 1751 roku.

     Zarówno przywileje wszystkie, jak i inwentarze opisują młyn ten jako znajdujący się najbliżej miasta, tuż przy mieście względnie w samym mieście starym Włocławku.

     Młyn ten był o dwóch kołach, mącznem i słodowem, z trzech miar zbożowych pobieranych od mielenia jedną zatrzymywał młynarz a dwie zamek biskupi. Dochód roczny z niego był mniejszy, aniżeli z innych młynów, w roku 1598 wynosi zaledwie 10 flor, a w roku 1604 - 15 flor, za sprzedane 30 korcy żyta miary włocławskiej, licząc każdy korzec po 15 groszy. Czynsz ten pierwotnie młynarz uiszczał do dworu biskupiego pieniędzmi, a później już według inwentarza z 1720 roku tylko w naturze - zbożem, dając żyta 30 korcy miary włocławskiej. Z innych świadczeń zwolniony jest wtedy od tuczenia wieprzów na potrzeby zamku, ale obowiązany jest nadal do mielenia zboża darmo dla zamku przez 12 dni w roku oraz kolejno w razie potrzeby do roboty ciesielskiej, gdzie zamek każe posyłać umiejętnych młynarczyków, pełnić straż w nocy i w dzień na zamku oraz biegnąć z listami, bez opłaty i gdzie potrzeba.

     Polepszył się znacznie stan młyna Słodowo w XVIII wieku, gdy biskup Czapski przywilejem z dnia 7 marca 1745 roku nadał go Szymonowi Bieleckiemu, w którym inwentarz z 1751 roku bardzo pochlebnie się wyraża i z wielkim uznaniem za jego gospodarność i utrzymanie w należytym porządku zabudowań młyńskich oraz wystawienie przy młynie nowych budynków.

 

 

d) MŁYN LISEK

 

 

    Młyn Lisek, zwany też Liskowski, Mikołaj, Żur, należy do starszych młynów włocławskich i znajdował się w granicach miasta Włocławka na rzece Zgłowiączce. Już przed rokiem 1470 z nadania biskupa dzierżawi go Paweł Lisek, dla którego w tymże roku nowy przywilej wydaje biskup Jakób z Sjeny, zabezpieczając lepiej zamkowe prawa i dochody z tego młyna, nazwanego tutaj Włocławskim. Młyn nadany jest na prawie dziedzicznem, młynarz obowiązany jest, - zamiast dawania do dworu miar zbożowych, - płacić w każde suche dni co kwartał 1 grzywnę, zwolniony jest od tuczenia wieprzów na potrzeby zamku, ale zato swoim kosztem obowiązany jest utrzymywać w porządku i naprawiać wszelkie urządzenia młyńskie, a tylko dla naprawy grobli przy młynie zobowiązuje się biskup przysłać dwóch ludzi lub dwa wozy, stosownie do zapotrzebowania; może też młynarz ścinać drzewo w lasach biskupich na potrzeby młyna, które będzie mał zwoezione na miejsce wozem przysłanym z dworu. Biskup włącza do posiadłości młyńskich łąkę, zwany pospolicie Łoniemcza, opraz dwa ogrody przy młynie się znajdujące, a dla przysporzenia młynarzowi źródeł dochodu, nadany mu zostaje chojnik, zagajnik, zwany Hieczewka, w stronę Korabnik oraz łąki biskupie i kapitulne przy rzece Zgłowiączce, rozciągające się tak, że grunta te będą mogły być według uznania młynarza wykorzystane, wykarczowane i zamienione na pola uoprawne. Pozatem młynarz obowiązany jest przysyłać sługę swego do pewnych lżejszych robót w dworze i do naprawy budynków zamkowych. Biskup zastrzega sobie, że młynarz nie może zagłużać się, ani też sprzedawać częściowo czy całkowicie młyna bez zgody biskupa, biskup zaś może każdej chwili stosownie do uznania wykupić od niego ten młyn za sumę najwyżej 20 grzywien.

     Warunki tej dzierżawy młyńskiej jeszcze później w ciągu wieków się zmieniały.

     Młyn ten wzmiankowany jest również w inwentarzu z 1534 roku jako: "farinarium" (mączny), "liskowski" w górę rzeki Zgłowiączki tuż przy mieście Włocławku położony, o dwóch kołach; młynarz obowiązany jest dawać do zamku trzy miary zboża każdego mielonego w młynie oraz utuczyć trzy wieprze na rok.

     Już jednak według inwentarza z 1568 roku obowiązany jest młynarz do utuczenia dla dworu tylko dwóch wieprzów na rok.

     Według inwentarza w 1598 roku młyn daje dochodu rocznego zamkowi 50 flor., a od 1604 roku miar żyta 3 łaszty, wartości 120 flor., licząc każdy łaszt po 40 flor. 

     W inwentarzach w 1598 i 1604 roku młyn Lisek występuje pod zmienioną nazwą : Mikołaj; że jest to ten sam młyn Liskowski, mamy na to dowód w dekrecie sądu konsytorskiego z 1657 roku, gdzie jest wyrażenie: "Lisek albo Mikołaj".

     W inwentarzu zaś z 1760 roku młyn jest nazwany też Mikołaj abo Żur.

 

 

e) MŁYN ŚWIECH
 
 
 
 
     Młyn Świech jest to ten sam młyn, w świetle inwentarza z 1534 roku został niemałym nakładem kosztów urządzony w samem mieście Włocławku w początkach XVI wieku przez biskupa Wincentego Przerembskiego (1503-1513). Do tego młyna była doprowadzona woda przy pomocy rury wodociągowej na odległość 500 roków mierniczych. Młyn ten, z powodu niedostatecznej ilości dochodzącej wody, jak również z powodu zepsucia się rury i całej struktury kół młyńskich , był często nieczynny, np. na szereg lat przed rokiem 1534, kiedy to biskup Jan Karnkowski dopiero poleca go naprawić radnemu miasta Włocławka Maciejowi Kokoszce. Naprawiony, a właściwie odbudowany z niemałym trudem i kosztem, młyn ten niedługo potem znowu w roku 1568, z podowy braku wody, stoi nieczynny.
     W XVI wieku już nazywa się młynem Świech, Świechowski, od nazwiska osadzonych na nim młynarzy.
     W roku 1542 biskup Łukasz Górka, przychylając się do prośby kapituły kat., dla powiększenia jej dochodów nadał aż do odwołania kapitule prawo wolnego i bezpłatnego w tym młynie przemiału zboża na swoje potrzeby, a nadto trzecią miarę każdego mielonego zboża w młynie, z tych trzech miar, jakie dotychczas pobierał dwór biskup.
     Było to przywrócenie kapituły do tych praw, które kapituła kiedyś posiadała do tego młyna, nadanego już jej przez biskupa Wincentego Przerembskiego w początku XVI wieku za co kapituła zobowiązała się już wtedy odprawiać jedną Mszę św. na rok intencji tegoż biskupa.
     W XVII wieku młyn ten obok nazwy Świech,Świechowski ma też przydatną sobie nazwę drugą  "Piaseczny".
     W roku 1577 młyn został nadany przez biskupa St. Karnkowskiego Andrzejowi Lasskowi na prawie dziedzicznem, ze wszystkiemi przyległemi polami, łąkami, pastwiskamii wszelkiemi przynależnościami, z prawem łowienia na swoje potrzeby, a nie na sprzedaż, ryb małą siecią z przylegającym do tegoż młyna stawie. Biskup zaznacza, że wszystkie szczegółowe warunki tego nadania są zawarte w orginalnym przywileju, gdzie też zastrzeżone są wszystkie prawa biskupa do tego młyna, który również w każdej chwili może być przezeń wykupiony z rąk młynarza za sumę 200 flor. pol.
     Następnie wydawali przywileje na młyn Świech biskupi: Bonawentura Madaliński dnia 27/III 1685 roku i Józef Rybiński dnia 12 stycznia 1778 roku.
     Tym ostatnim przywilejem młyn nadany jest rodzinie Świechowiczów na lat 40; młynarz obowiązany jest corocznie na św. Marcin Bp. i W. 600 zł dawać do zamku, darmo i bez wymiaru mleć zboże na potrzeby kapituły kat. i Seminarium Duchowne, utrzymywać swoim kosztem w porządku budynki i urządzenia młyńskie; biskup zaś ze swej strony przyrzeka pomoc w razie wyrządzenia młynowi jakiej szkody przez powódź, w razie zaś wykupu młyna, wypłacić młynarzowi 300 zł. najaką to sumę został ubezpieczony już przywilejem biskupa Madalińskiego w 1685 roku, jako też zwrócić trzy czwarte kosztów włożonych w naprawianie budynków utrzymanie w porządku młyna.
     Według inwentarzy w 1583 roku młyn Świech miał trzy koła,a czwarte koło jagielne, w 1598 roku daje zamkowi rocznego dochodu 40 flor., a w 1604 roku z młyna dwie miary zboża należą się biskupowi, trzecia zaś kapitule, za które młynarz płaci pieniędzmi biskupowi 40 flor., a kapitule 20 flor. rocznie. Przy młyniejest staw zarybiony oraz dostatek roli, a młynarz z tego płaci dziesięcinę do stołu biskupiego.
     Od początku XVIII wieku według inwentarza z 1720 i 1751 młynarz obowiązany jest dawać zamkowi rocznie czynsz 40 tynfów, utuczyć dwóch wieprzów oraz na podobieństwo innych młynarzy odrobić dwanaście dni ciesielskiej tam, gdzie zamek każe, mleć zboże pańskie i słody przez dwanaście dniw roku, a także ile razy zajdzie tego potrzeba, i zboże kapitulne do Bularni i to bez wymiaru, czyli darmo i bez żadnej opłaty.
     Już w połowie XVIII wieku młyn Świech był w ruinie, naprawiany potem jeszcze, jakiś czas jest czynny, po II rozbiorze (1793 r.) uległ konfiskacie i stał się własnością rządu, który wypuszczał go w dzierżawę.
 
 
 
 
f) MŁYN CZIEMIEGA ALBO LASEK
 
 
     U samego ujścia rzeki Zgłowiączki do Wisły tuż niedaleko zamku biskupiego znajdował się niegdyś młyn zwany Cziemiega, a później także Lasek.
     Młyn ten znany nam jest z przywilejów biskupa St. Karnkowskiego z dnia 20/VIII 1571 roku. Znajdował się on niegdyś pod zamkiem przy ujściu rzeki Zgłowiączki do Wisły. Wystawiony został od samych fundamentów w połowie XVI wieku przez Błażeja zw. Cziemiegą i nadany na prawie dziedzicznem jemu i jego spadkobiercom przywilejami biskupów włocławskich.
     Wkrótce jednak już w czasie rządów diecezją biskupa St. Karnkowskiego w roku 1571 umarł Błażej Cziemiega, a ponieważ pozostała po nim wdowa nie była zdolna utrzymywać w należytym porządku młyna i naprawić szkód już młynowi wyrządzonych gwałtownemi wylewami rzeki, dlatego biskup, wykupiwszy ten młyn z rąk owej wdowy, nadaje go przywilejem z dnia 20 VIII 1571 roku. Pawłowi Rogali w dziedziczne wieczyste posiadanie na warunkach następujących. Z każdego gatunku zboża w młynie mielonego dwie miary (metrety) młynarz ma dawać biskupowi, a trzecią brać dla siebie, ale tylko za ten czas, gdy młyn będzie czynny. Aby jednak wyrównać szkody wyrządzone młynowi przez częste wylewy, biskup nadaje młynarzowi pole nad Zgłowiączką, przylegające do zabudowań młyńskich, a ciągnące się w stronę Korabnik do pobliskiego lasu, nadaje mu prawo łowienia rybw Zgłowiączce siecią tzw. Zabrodnią oraz zobowiązuje się biskup w swojem i swoich następców imieniu pospieszć młynarzowi z pomocą w razie niebezpieczeństwa, grożącego młynowi ze strony niszczących wylewów i powodzi. Młynarz nie może młyna bez zgody biskupa nikomu odstępować, ani w całości ani w części sprzedawać, biskup zaś może w każdej chwili młyn od niego wykupić, za wypłaceniem młynarzowi ubezpieczonej sumy 100 zł.
     Wkrótce po latach kilkunastu młyn Cziemiega został nadany Andrzejowi Lasskowi, który widocznie należał w mieście do zamożniejszych mieszczan, skoro podówczas był także właścicielem jednego śpichrza zbożowego w Włocławku, według inwentarza z 1598 roku . Od nazwiska nowego młynarza młyn ten odtąd nazywany jest niekiedy Lasskiem obok starej nazwy Cziemiega.
     Po niewielu latach okazało się, że młynarz Andrzej Lassek spustoszył młyn tak, że już dnia 14 IV 1594 roku biskup Hieronim Rozdrażewski wyznacza specjalną Komisję do zbadania tych szkód i strat.
     Do Komiski zostali powołani mieszczanie włocławscy: Stanisław Romatowski, Maciej Konopnicki, Jan Gosławski i Maciej Sarnowski, którzy otrzymali pełnomocnictwa, aby w całem komplecie, lub gdyby nie mogli wszyscy, to w gronie trzech lub conajmniej dwóch w oznaczonym dniu wezwali do siebie oskarżonego Andrzej Lasska i przesłuchać go i, gdyby przekonali się o jego winie i działniu na szkodę własności biskupa, mieli go usunąć z młyna, za odpowiedniem wynagrodzeniem, jeżeliby tego sprawiedliwość się domagała.
     Biskup dlatego sam tej sprawy nie sądzi, ale oddaje ją pod sąd komisarzy, gdyż jako osobiście bezpośrednio zainteresowany, nie chce we własnej sprawie być sędzią i wogóle poleca, by komisarze - sędziowie kierowali się jedynie sprawiedliwością, a co oni zawyrokują biskup przyrzeka niezwłocznie przyjąć i potwierdzić.
     Badania stwierdziły, że młyn doszczętnie spalił się tak, że śladu po nim nie zostało już w roku 1594, a na jego miejscu przywłaszczywszy sobie grunta młyńskie, ówczesny młynarz Andrzej Lassek bez zgody biskupa pobudował sobie na nich nie młyn ale folwark. Folwark ten został wyrokiem sądu komisarskiego zwrócony biskupowi i już odtąd nie jako młyn, ale tylko jako folwark (praedium) Cziemiega, albo Lasek jest podawany w inwentarzach z 1598 i 1604 roku. W roku 1598 folwark ten jeszcze nie przyniósł zamkowi żadnych dochodów.
     W roku 1604 mamy już szczegółowszesprawozdanie i zarazem ostatnią wiadomość żródłową o tym folwarku. Dowiadujemy się więc, że folwark Cziemiega, zw. Laskiem, znajduje się tuż pod zamkiem biskupim, że kiedyś był młynem, ale ten jeszcze za ś.p. biskupa Hieronima Rozdrażewskiego przez ogień spustoszał tak, że został z niego tylko dom gospodarski. Dom ten obrócono na folwark wraz z rolą przyległą, która po dobrej uprawie wydaje rocznie około sto kóp żyta, czyli 5 łasztów, z czego można sprzedać 3 łaszty po flor. 40, co przynosi zamkowi dochodu rocznego z tego folwarku flor. 120.
 
 
 
g) MŁYN PORAZA
 
 
     Młyn Poraza na rzece Zgłowiączce wystawiony został dopiero za biskupa St. Karnkowskiego, który nadał go prawie dziedzicznem Błażejowi Skibie, przywilejem z dnia 10/X 1577 roku, wraz z przyległościami - polami, rozciągającemi się z jednej strony od gruntów młyna Rudny, a z drugiej do drogi dalszej z Wieńca do Włocławka prowadzącej. Biskup zezwala młynarzowi na całkowite korzystanie z tych pól, łąk, borów na wyręb drzewa, karczowanie, uprawę roli, sprzątanie siana, a także urządzanie pasieki z pszczołami, czyli uli. Młynarz ma swoim kosztem młyn utrzymywać w porządku, naprawiać go, przeprowadzić kanał wodny zw. śloza, sprawić jeden nowy kamień młyński, gdy dwa inne kamienie biskup swoim kosztem zobowiązał się dostarczyć, jak  również przy pomocy swoich ludzi naprawić groble przy młynie w razie jej podmycia i zniszczenia. Młynarz obowiązany jest dawać do zamku dwie miary zboża, a trzecią zatrzymać dla siebie, wolny jest od wszelkiej robocizny dla zamku, może łowić ryby w stawie młyńskim małą siecią , ale tylko na swój użytek domowy.
     Według inwentarzy z 1582, 1598 i 1604 roku młyn Poraza jest nowy, o dwóch kołach, przynosi z miar zbożowych dochodu zamkowi od 2-3 łaszt zboża wartości 100 - 120 florenów rocznie; młynarz zwolniony jest od powinności tuczenia wieprzów dla zamku, ale obowiązany był narówni z innymi młynarzami do robót przy naprawie budynków zamku włocławskiego. Pozatem o tym młynie źródła nie podają więcej wiadomości.